R E K L A M A

Twarzą ku rzece

Firma „Troton” przeciera ekologiczny szlak

Jan Wołejszo, prezes firmy Troton: - Od początku naszej obecności w Ząbrowie utożsamiamy się z miejscem, w którym działa firma. Nasz zakład leży na wzniesieniu, opadającym malowniczo w stronę płynącej tuż obok Parsęty. Kiedyś to wzniesienie było po prostu dzikim wysypiskiem śmieci. Uporządkowaliśmy je, posadziliśmy setki drzewek. Od lat inwestujemy w przyjazny środowisku naturalnemu system produkcji. Sponsorujemy też ośrodek ochrony wilka w Stobnicy. Opieka nad „naszym” odcinkiem Parsęty wydała się nam więc naturalna a program Klubu Gaja idealnie odpowiadał naszym planom. Już mogę zadeklarować, że Troton włączy się m.in. do akcji sprzątania. Wydamy też przewodnik historyczno – turystyczny po rzece i okolicy. To na początek.

Twarzą ku rzece
- Wasza Parsęta to prawdziwy skarb! – przekonuje Jacek Bożek, numer jeden polskiej ekologii, szef Klubu Gaja. – A porozumienie, które podpisaliśmy w Gościnie, to ewenement w skali kraju. Po raz pierwszy do naszego programu „Jak uratować rzekę” tak aktywnie włączył się biznes. Co tam włączył! Sam zainicjował akcję, do której przyłączyły się samorządy dwóch gmin, zarządca rzeki, wędkarze, leśnicy i jak zwykle niezawodne szkoły.
„Jak uratować rzekę” to jeden z ostatnich projektów Klubu Gaja, adresowany głównie do młodych i bardzo młodych ludzi. Ekolodzy zachęcają do symbolicznej adopcji. Chodzi o poznanie swojej rzeki i nauczenie się, jak ją chronić. Czyja jest rzeka? – pytają ekolodzy. Teoretycznie nas wszystkich, w praktyce za jej stan odpowiada zarządca. Zwykle w najmniejszym stopniu w jej ochronę angażują się ci, którym troska o jej stan powinna być najbliższa.
Do programu chętnie przystępują szkoły, dla których wzięcie przez młodzież w opiekę lokalnej rzeki, to szansa na wyjątkowo atrakcyjne lekcje przyrody, wiedzy ekologicznej i historii regionu. Tak było dotąd, ale za sprawą tego co ma dziać się w dwóch gminach: Gościno i Dygowo, program ma szansę rozszerzyć swoją formułę. Z inicjatywą zadbania o jedną z bardziej urokliwych polskich rzek, po raz pierwszy wystąpiła firma. Działający w Ząbrowie od ćwierćwiecza Troton, producent szpachlówek, eksportujący swoje produkty m.in. do Kanady, Izraela i Rosji, zaprosił do współpracy samorządy obu gmin, Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych, Klub Wędkarstwa Spinningowego Salmo i szkoły działające na terenie obu gmin. Porozumienie już podpisano. Nastąpiło to w obecności prezesa Klubu Gaja, Jacka Bożka. Wszyscy sygnatariusze opracowują teraz swój plan pracy na rzecz ochrony Parsęty. Szkoły zapowiadają sprzątanie brzegów, badanie czystości rzek. Gmina Dygowo będzie wznosić pomnik łososia. Pierwsze pomysłom już przyklasnął J. Bożek. Rozmawialiśmy z nim chwilę po złożeniu podpisów pod historycznym porozumieniem:
Wyraźnie widać, że przyjazd nad Parsętę przyniósł panu szczególną satysfakcję.
Jacek Bożek: - Rzeczywiście. To dla mnie nadzwyczajne, że w adopcje rzeki zaangażował się biznes. Samorządy współpracują z nami od dawna. Raz lepiej, raz gorzej, ale współpracują. Natomiast wejście do naszego programu biznesu i to na pozycji inicjatora to, dla nas zupełna nowość. W USA, czy w Anglii to już norma, że zaprasza się miejscowy biznes do jakiegoś społecznego przedsięwzięcia. U nas, jeśli do tego dochodzi, to na zasadzie sponsoringu a nie partnerstwa w działaniu. A przecież biznes to również część jakiejś społeczności. W przypadku Trotonu tak się wyjątkowo składa, że firma ma siedzibę na wsi. Jest związana z mieszkańcami, daje pracę. Do tego siedziba Trotonu znajduje się w niezwykłym miejscu, na malowniczej skarpie, co sprawia, że jest jakby fizycznie związana z rzeką. Współpracuje z samorządem. Znalazła kontakt z zarządcą rzeki, ze szkołami, z leśnikami. Co ciekawe, wszystkie te elementy zgrały się, wykazują pełną wole współpracy. To również jest dosyć niezwykłe, bo najczęściej każdy dba tylko o własne interesy.
Porozumienie podpisane, ale to zaledwie pierwszy krok. Co będzie dalej?
To czy z naszej akcji coś wyjdzie, zależy teraz od dobrej woli ludzi i pracy którą muszą chcieć wykonać. To jest właśnie najważniejsze. Jak wynika z moich doświadczeń, pieniądze, większe lub mniejsze, jakoś się znajduje. Zresztą wiele można zdziałać i bez pieniędzy. Dzieci w szkole mogą przecież zrobić konkursy mające związek z Parsętą i bez pieniędzy. Klub Gaja zaproponuje szkołom np. warsztaty. Dostosowane do konkretnych zainteresowań dzieci. Bardzo ważne żeby z nikogo do takich zajęć nie zmuszać. Tak młodzi jak i ludzie starsi sami powinni dostrzec jak ważną częścią miejsca w którym żyją, właściwie częścią ich domu jest ta rzeka. Główną ideą naszej akcji jest zwrócenie ludzi z powrotem do rzeki. Po to by dostrzegli i docenili jej wartość. Liczymy na wolontariuszy. Możemy zacząć od prostych rzeczy. Choćby konkursu fotograficznego i w szkołach, konkursu plastycznego czy konkursu na najlepszy artykuł o Parsęcie. Możemy podpowiedzieć jak przygotować ciekawe lekcje historii, geografii, chemii. My będziemy podsuwać pewne pomysły, ale to społeczności lokalnej będzie należeć ostatnie zdanie. Będziemy kimś w rodzaju doradcy a nie komandosem, który spada z nieba i coś komuś narzuca.
Brzmi to pięknie, ale jak wykrzesać z ludzi tyle energii?
- Rzeczywiście istnieje niebezpieczeństwo, że kiedy uczestników projektu zostawi się samych, nie wykonają kroku do przodu i skończy się na deklaracjach. Dlatego ciągle Do kogo należy rzeka? Możemy powiedzieć, że do wszystkich, którzy z niej korzystają. Można także powiedzieć, że do zarządzających nimi instytucji. Jednak w praktyce często tak naprawdę nikt nie czuje się za rzekę odpowiedzialny będziemy w pobliżu mobilizując do działania. Ten przypadek rokuje bardzo dobrze, bo sygnatariusz porozumienia dobrze wiedzą czego chcą. Są otwarci i sami tryskają pomysłami, jak wójt Dygowa, Marek Zawadzki, który natychmiast wspomniał o kilku projektach, które doskonale wkomponują się w naszą akcję. Podpowiemy jak zrobić wokół tych działań związanych z rzeką zamieszanie medialne. Na finał możemy np. zorganizować wystawę w dobrym miejscu w stolicy.
Wygląda na to, ze będzie pan u nas częstym gościem...
- Chcę potraktować to miejsce jako modelowe. Jeśli nasz plan się powiedzie, będziecie naszym wzorem do naśladowania. Będziemy wskazywać Was jako przykład dla całego kraju.
Dziękuję za rozmowę.